Zdrowie jest najważniejsze

Skuter, a sklep motocyklowy

Utrudniony dojazd do pracy sprawił, że postanowiłam zainwestować w skuter. Jeśli interesują cię moje doświadczenia, to zapraszam do lektury.

Skuter był mi potrzebny

Mieszkam w dziwnym miejscu, gdzie komunikacja jest utrudniona. Chodzi o autobusy, które jeżdżą co dwie godziny. Po przeprawach do sklepu i z powrotem traciłam pół dnia. Za każdym razem byłam bardzo zmęczona i zła, a jeszcze bywało tak, że spóźniłam się na autobus jedną minutę i musiałam czekać dwie godziny. Dla mnie tragedia. Znajoma podsunęła mi pomysł, żebym sobie kupiła skuter. Dłuższy czas się zastanawiałam czy to dobre rozwiązanie, ale stwierdziłam, że jak najbardziej. Znalazłam sklep motocyklowy oddalony od mojego domu o 16 km i pojechałam tam z mężem. W necie sklep miał dość dobre opinie, więc nie zastanawialiśmy się długo, a po za tym można było tam robić przeglądy po zakupie nowego skutera. Sklep okazał się całkiem duży i miał do wyboru motocykle i skutery. Skuterów było kilkanaście do wyboru. Jestem drobną osobą, więc oglądałam skutery z małymi kołami i małą wagą. Oczywiście znalazłam bardzo ładny skuterek, jak dla kobiety wybrałam kolor błękitny. Do takiego sprzętu potrzebny jest też kask. Z tym też nie było problemu, ponieważ sklep motocyklowy był dobrze zaopatrzony. Sprzedawca zaproponował mi dwa rodzaje kasków i kilka kolorów. Podobał mi się szaro niebieski

Dlaczego wybrałam skuter?

Wybrałam mały skuter, więc i schowek pod siedzeniem jest mały i nie wiele zakupów się zmieści. Sprzedawca pokazał nam kilka modeli kuferków motocyklowych od najmniejszych do największych. Te większe bardziej mi się podobały bo więcej zakupów można zmieścić, ale zbyt duży też nie może być, bo bagażnik skuterowy jest mały.
Wszystko już dobrane, skuter sprawdzony, umowa podpisana, zapłacone gotówką. Została tylko kwestia transportu. Myślałam, że skuter będzie musiał zostać w sklepie do momentu rejestracji, bo tylko po załatwieniu formalności mogłabym legalnie nim wyjechać. Sprzedawca nie chciał go przechować, ale zaproponował, że sam przetransportuje na miejsce mój skuter za odpowiednią zapłatą. Tak też się stało. Następnego dnia zarejestrowałam moją nową zabawkę, a teraz gwiżdżę na autobusy, bo mam taniej i szybciej.